Archiwum bloga

piątek, 15 grudnia 2017

Rozpadnie się moje serce


Rozpad
Helga M. Novak
Po mojej śmierci dusza
o której nie wiem
gdzie się obecnie znajduje
(jeszcze jej nie widziałam)
dokąd powinna się zwrócić dokąd
kiedy umrę kiedy upadnę
to że moje serce przestanie bić
jest pewne podobnie jak to że zamieni się w proch
słyszałam już wiele stukających serc
ale nie słyszałam żadnej duszy i nie życzę nikomu
aby cierpiał mękę gdy później stanie się schroniskiemdla mej duszy
na taką karę naprawdę nikt sobie nie zasłużył
ale moje serce się rozpadnie szkoda.
Przełożyła kora-kora-kora
**
zerfallen
Helga M. Novak
nach meinem Tode die Seele
von der ich nichts weiß
wo sie sich augenblicklich befindet
(ich habe sie noch nie gesehen)
wohin sollte sie sich wenden wohin
wenn ich sterbe wenn ich umfalle
daß mein Herz aufhört zu schlagen
ist gewiss auch daß es zu Erde wird
wieviel Herzen habe ich pochen hören
Seelen keine und ich wünsche niemand
erlitte die Qual eine Art Herberge
meiner Seele später zu werden solche
Strafe hat wirklich keiner verdient
mein Herz aber wird zerfallen
schade
Komentarz Kornelii: Osobliwy wiersz niemiecko-islandzkiej poetki, która właściwie nazywała się Maria Karlsdottir i była zafascynowana naszym krajem, mieszkała nawet w powiecie tucholskim. Powyższy utwór gazety przypomniały z okazji jej śmierci w 2013 roku. Tłumaczyłam rzetelnie, bez fantazji czy wzlotów, do których nie jestem zdolna.  Wiersz odzwierciedla lęk przed odejściem, przemijalnością, manifestuje niepewność wobec losów człowieczych po śmierci. Poetka jest tak udręczona życiem, że nie chce, aby jej bolesna osobowość doświadczyła jeszcze egzystencji w innym ciele – bo przecież życie to cierpienie. Także mam nadzieję, że moja psyche, nieszczęsna, pełna cierpienia i lęku animula, zostanie unicestwiona całkowicie i ostatecznie – nikt nie powinien czuć się tak, jak ja – aczkolwiek rozumiem, że wielu innych ma gorzej. Jak poddać moje bolesnomroczne jestestwo nieodwołalnej destrukcji? Na 90 procent psyche zniknie wraz z ciałem – o moje serce się nie troszczę, niech się rozsypie w proch i pył. Ale pozostaje te 10 procent niepewności, które sprawia, że chce mi się wyjść na balkon i wyć ze strachu. 

3 MYŚLI NT. „ROZPADNIE SIĘ MOJE SERCE

  1. Śmierć to jedna wielka niewiadoma, wszak można mieć nadzieję, iż nasze ziemskie cierpienia dobiegną kresu, a dusza, cokolwiek z nią się stanie dalej, zazna ukojenia. Skłaniałam się niegdyś ku teorii, że po śmierci dusza odradza się w innym ciele i kiedy doświadczy wszystkiego, czego tylko da się doświadczyć, odchodzi ku światłości. Nawet nie wiem, z której religii to wyciągnęłam, jednak czuję, że moja dusza jest już bardzo, bardzo stara i od zawsze tak czułam, więc może coś w tym jest … A może właśnie dlatego tak bardzo cierpimy, bo nasza bezcielesna wędrówka dobiega już kresu. Może to zmęczenie długowiecznością. Założenie, że po śmierci po prostu znikamy jest wprawdzie kuszące, ale jednocześnie oznacza, że to wszystko, co obecnie się dzieje, jest zupełnie po nic …
  2. A dlaczego jesteś obolała, Magnolio? Chorujesz? Na te tematy metafizyczne już prowadziłyśmy rozmowę – ogółem nic pewnego nie można powiedzieć, ale nie brakuje mi powodów, żeby się lękać.
    Może dlatego wydaje Ci się, że masz starą duszę, ponieważ jesteś nadwrażliwa i w relacji nie zawsze Ci się układa? Nie można wykluczyć, iż egzystencjaliści słusznie oceniają sytuację – nasze życie, jest tylko kruchym, absurdalnym rozbłyskiem między dwiema nicościami, a każdy dzień tylko etapem nonsensownej wędrówki od ciemności do ciemności. Kto pamięta czas przed swoimi narodzinami? Kto wrócił z Pola Trzcin, żeby opowiedzieć, jak tam jest? Człowiek jest jedynym stworzeniem, które zdaje sobie sprawę ze swojej przemijalności i może układa sobie różne mity, żeby świadomość nieuchronnej śmierci nie przyprawiła go o obłęd.
    Ale z moim szczęściem mogę spodziewać się wszystkiego. Niekiedy myślę o samobójstwie ze strachu przed śmiercią. Takie czekanie na nieuchronny koniec jest bolesne i upokarzające. Ale jeszcze długo poczekam. Mniemam, iż ludzie o czystym sumieniu nie mają powodów do trwogi lecz ja taką nie jestem.
    Pisałam Ci, że nie mogę się z Tobą komunikować. Zresztą z nikim nie rozmawiam. Teraz zamilknę. Wylecz obolałość i nie wałęsaj się nocą po dworcach.
  3. Nie choruję, acz zdrowe zęby mnie bolą – albo z powodu pogody, albo braku witaminy D, albo znowu się wyżyna jakaś ósemka i powoduje ucisk. Obecnie jest lepiej, połączenie kodeiny i paracetamolu może zdziałać cuda, acz przez ostatnie dni męczyłam się strasznie bez żadnych tabletek, ponieważ wywoływały mocną arytmię. Mam nadzieję, że teraz, gdy już mogę się wspomóc farmakologią, ból minie i długo nie wróci.
    W czasach sprzed relacji, a nawet z wczesnego dzieciństwa pochodzi moje przekonanie o starej duszy. W najmłodszych latach często słyszałam od ludzi, że mam bardzo dojrzałe spojrzenie. Nigdy nie szukałam towarzystwa rówieśników, zawsze potrafiłam zrozumieć wiele zawiłych ludzkich spraw. A może to zwykła uwazność, wyczulenie na to, co dzieje się wokół, trudno powiedzieć.
    Nikt nie jest człowiekiem o czystym sumieniu. Uświadamiając sobie swoją winę, możemy się z nią pogodzić, nauczyć żyć. Myślę, że znacznie gorzej egzystować w błędnym przeświadczeniu własnej prawości, będąc zepsutym do cna, a i takich nie brak wśród nas. Poczytaj sobie, co mówi o winie i wyrównaniu Bert Hellinger – pokazuje, jak nie obracać winy przeciwko sobie. Zresztą, wiele mądrych rzeczy pisze. „Porządki miłości”.
    Rozumiem, że nie możesz/nie chcesz się ze mną komunikować. Nie czuj się zobowiązana odpisywać na moje komentarze. Nocne miasta, nocne dworce, razem z dwójką ludzi wyrzuconych poza społeczeństwo – to były moje najlepsze dni od dawna :) Rozmawiaj z ludźmi. Nie ze mną. Z kimkolwiek. Nic tak nie leczy duszy, jak obecność drugiego człowieka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...