Samotni w zmarzlinie
Paul Celan
MY, PRZEGŁĘBIENI, wysamotnieni
w zmarzlinie.
Każda wisząca dolina przytacza rzęsę
do odcisku oka
i jego
skamieliny.
Przełożył Ryszard Krynicki
WIR ÜBERTIEFTEN, geeinsamt
in der Gefrornis.
Jedes Hängetal karrt eine Wimper
an den Augenabdruck
und seinen Steinkern
heran.
***
Komentarz Kornelii: Wiersze Paula Celana to zdumiewające, krótkie ciągi dziwnych słów, często geologiczno-glacjologicznych. Interpretacja nie jest łatwa. Powyższy utwór tłumaczony jest niekiedy jako ministudium samotności. Ja widze to tak: Ludzie samotni, ze skutymi lodem uczuciami, pogrążają się w swej samotności i smutku coraz głębiej. Nie ma między nimi kontaktu, aczkolwiek wiedzą o swym istnieniu. Wisząca dolina to może symbol istniejącego zagrożenia, albo pozornie stabilnej egzystencji, która wkrótce runie w przepaść. Oczy skamieniały, nie ma w nich iskier życia. Nie pomogą żadne próby reanimacji – rzęsa jest martwa.
Zastanawiam się, czy poeta, gdy w kwietniu 1970 roku rzucił się do Sekwany, próbował się jeszcze ratować – wola życia jest przecież silna, a śmierć przez utonięcie – okropna.
W każdym razie utwór ponury, o samotności, a te wiszące doliny nie wróżą nic dobrego.
Aj, przeczuwałam, że urządzałaś takie rzeczy. Oczekuję, że już tego nie powtórzysz. Twoi rodzice wyłożyli co najmniej 160 tysięcy na koszty Twego wychowania, wypada więc nieco się odwdzięczyć, a nie wyprawiać dramaty.
Motywuję Cię na różne sposoby – z małym Jezusem to był mało fortunny pomysł, do dziś mi niemądrze, ale może uda się z pieniędzmi…
Uważaj na siebie – należałoby skończyć studia i wziąć się do pracy – życie może być dłuższe, niż sobie wyobrażasz.
Paul Celan wcześniej usiłował się zabić ciosem noża w pierś – może wybrał Sekwanę jako ostateczne wyjście, ale zapewne w ostatnich chwilach walczył o oddech. Podobno angielscy policjanci rozróżniają tych, którzy skończyli życie w Tamizie z nieszczęśliwej miłości od desperatów, których popchnęła w objęcia śmierci nędza. Zakochani bronią się przed mrokiem do końca, czepiają filarów mostów. Ubodzy idą na dno jak kamień.
Raz urządziłam, zwykle cięcie to tylko sposób na redukcję stresu. Acz słaby, bo mam bardzo wysoki próg bólu. Obecnie staram się jak najszybciej wygoić nadgarstki, bo gdy ktoś ważny przyjedzie i przypadkiem dotknie zaschniętych ran … nawet nie chcę o tym myśleć, byłabym stracona.
Pomysł z małym Jezusem był znacznie trafniejszy od tego z pieniędzmi, przynajmniej nie wywoływał poczucia winy, więc niech nie jest Ci głupio
Skończę studia, wezmę się do pracy, a kto wie, może wtedy moje życie nabierze sensu.
Może zakochanych jeszcze trzymają resztki nadziei …
Czekam na Moich. W nocy nie mogłam zasnąć – ze szczęścia. Nie zasłużyłam na takich przyjaciół. Chciałam nawet się spacyfikować sedamem, ale przecież to byłaby głupota – brać benzodiazepiny z radości.