Archiwum bloga

środa, 13 grudnia 2017


Śmierć jest zbiegiem


Karl Vennberg

XV

Śmierć jest tylko plecakiem który
zdejmujemy
u kresu drogi
ołowianym cieniem
który topnieje w świetle
Śmierć jest tylko pługiem
który odwraca skibę życia
twardym razowym chlebem
który utrzymuje nasze zęby w czystości
Śmierć jest tylko zbiegiem
który wskazuje nam drogę
dezerterem
który podaje hasło
Śmierć jest tylko cierniskiem
wokół rozświetlonych kwiatów
ciemną ozdobą
która daje nam dostęp do
święta

Przełożył Zdzisław Wawrzyniak


Długo się zastanawiałam, czy przepisać i zamieścić ten wiersz, który jest melancholijny, ale przecież nie zasmuca, raczej przynosi spokój. A niech tam, raz uczynię wyjątek. Utwór skandynawskiego barda zaistnieje poza kategorią. Zresztą autorowi zapewne niezbyt przytulnie było na tym świecie, skoro tak śmierć wychwalał. I ostatecznie temat odejścia dobrze licuje z charakterem bloga. Pracowici kopiści mile widziani.
2 myśli nt. „Śmierć jest zbiegiem”

  1. Nie zasmuca, bo zakłada, że po śmierci czeka nas coś lepszego. Tak, jakby była ona wybawieniem od ziemskich cierpień. A cóż innego jest nadzieją każdego samobójcy.
  2. Wyzwolenie od udręki życia też jest formą szczęścia, przynajmniej w moim pojmowaniu.
    W momencie, kiedy byłam na krawędzi samobójstwa, rzeczywiście nie zastanawiałam się nad tym, co dalej. Dopiero później zaczęłam o tym myśleć. Jeśli chodzi o chrześcijańską wizję potępienia dla ludzi odbierających sobie życie, owszem, jest przerażająca. Ale w krytycznym momencie bardziej mi dały do myślenia słowa jednej bardzo mądrej osoby, która mi powiedziała, że nawet jeśli umrę, całe to cierpienie duchowe, które przeżywam w momencie odejścia, zabiorę ze sobą. Rozumiesz, bo duch zostaje, umiera tylko ciało. I że póki żyję, stan moich emocji może się zmienić, natomiast jeśli umrę nieszczęśliwa, będę nieszczęśliwa już zawsze. Po pewnym czasie, kiedy zdarzało mi się doświadczać dobrych momentów, pojawiała się myśl, że może teraz byłby właściwy czas. Ale tutaj właśnie hamowała perspektywa obaw wzbudzonych przez religię.
    PS. Nie ma to jak wieczorne rozważania o śmierci :)
    A tak całkiem serio – nigdy z nikim nie mogłam porozmawiać o moich myślach w taki sposób. Ludzie bardzo nie lubią tematu śmierci, a już zwłaszcza gdy domniemanym denatem jest osoba siedząca naprzeciw.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...