Archiwum bloga

czwartek, 14 grudnia 2017

Szyja wypchana zielskiem



Ciało

Yamanaka Chiruu

Gdy trochę potrząsnę głową
unosi się skądś z tej głowy
smuga dymu
lekko ku górze.
W tej głowie coś było,
ale teraz tam niczego nie ma.
Zgubiła rytm myślenia
podobnie jak płyta na jałowym biegu.
Tylko stawy w tym całym ciele,
które, nie zaznawszy nawet miłości,
zachowało żywotność,
odzywają się skrzypieniem i chrzęstem.
Gdy księżyc wzejdzie w oknie,
wnętrze pokoju zabarwi się jednolicie na żółtawo.
O, samotny człowieku!
Złóż usta do ostatniego żółtego uśmiechu!
Jeżeli mi się głowę odejmie,
szyja wypchana suchym zielskiem
pochyli się bezwładnie
i wywoła widmo rozpaczy…

Przełożyli Adachi Kazuko, Wiesław Kotański, Tadeusz Śliwiak

***

Komentarz Kornelii: Twórcy z Wysp Wschodzącego Słońca umiejętnie kreują aurę goryczy i piołunu. Też czuję się, jakbym była wypchana zielskiem – do tego wodorostami. Gdyby nie to, że po turpistyczno-pornograficznym niedzielnym wpisie postanowiłam się pilnować, rozwinęłabym ten temat jeszcze bardziej. I w mojej głowie też niczego nie ma. Przypominam sobie książkę o kulturze Japonii z epoki samurajów. Kobiety z wysokich rodów przedstawiano na malowidłach wyłącznie ubrane. Jak powiedziała pewna znakomita dama: „Nie ma nic bardziej szpetnego niż obnażone ludzkie ciało”.
 Dziwni ludzie z Nipponu wychowani są w całkowicie innej kulturze, niż judeochrześcijańska i przed samobójstwem nie dręczą ich wyrzuty sumienia. Ale szintoizm, buddyzm czy konsumpcjonizm także nie dają szczęścia. Japończyków zabija samotność w tłumie.
 Spadł pierwszy śnieg i wstęgi mgły miłosiernie spowiły okrutne mrowisko miasta. Jestem senna, wypełniona pustką i znużona, chociaż to dopiero wtorek.
Też jestem pełna rozpaczy, aczkolwiek umiejętnie tłumię ją, generując stan pustki, albo na krótko gaszę płomień rozpaczy, polewając go cydrem.

2 myśli nt. „Szyja wypchana zielskiem”

  1. „Nie ma na świecie skrawka ziemi, w który można by wbić kij. Raduję się nicością wszystkich rzeczy, mnie samego i wszechświata. Cześć długiemu na trzy stopy mieczowi, jakim posługują się wielcy mongolscy wojownicy, gdyż jest on jak błyskawica przeszywająca wiosenny wietrzyk”. (cyt przez Tucciego w Presence du bouddhisme) (Za Cioranem, któremu się ta pieśń japońskich żołnierzy najwyraźniej spodobała skoro ją zapisał w swoim zeszycie.)
    Co do samotności to w ogóle właśnie tak jest i nie tylko chodzi tu o samotność w tłumie. Gdy jest się samemu w lesie, bez możliwości kontaktu z innymi to nie jest prawdziwa samotność. Samotność pojawia się wraz z innymi ludzmi, którzy stanowią tło na podstawie którego zaczynamy czuć własną odrębność.
    „To nie przez ekstrawagancję czy cynizm Diogenes przechadzał się z lampą w biały dzień, szukając człowieka. Zbyt dobrze wiemy, że z samotności”. Cioran
    „To w towarzystwie innych człowiek rzeczywiście może być samotny, gdyż wtedy jego osobowość jest otwarcie zmuszana by wyrazić czym jej odseparowany byt jest”. N’m
  2. Nie musisz się tutaj pilnować, możesz pisać o czym chcesz. Wszak nikt nie musi tego czytać, a przelewanie na papier (chociażby elektroniczny) bywa oczyszczające.
    Samotność w tłumie zabija nie tylko Japończyków. Myślę, że staje się ona coraz większym problemem wszystkich indywidualistycznych kultur, ludziom dalej do siebie nawzajem.
    Śniegu zazdroszczę. Tam, skąd wracam, lał deszcz, monotonnie i uspokajająco stukał przez całą noc w szyby, natomiast tu, gdzie przybyłam, świeci słońce. Na nowo uczę się uśmiechać – dostałam kilka płyt od mojej ważnej osoby, takich niemalże niezdobywalnych, miło że ktoś ważny się dla mnie postarał. Postanowiłam biegać codziennie rano, ale na razie brak mi tchu po poukładaniu ubrań w szafie, najwidoczniej muszę dojść do tego stopniowo.
    Spróbuj czasem, zamiast cydrem, ogrzać duszę malinową herbatą. Na zimowe, długie wieczory i na wieczne mroki świadomości. Przynajmniej nie ma skutków ubocznych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...