Archiwum bloga

niedziela, 10 grudnia 2017

Tren bez akompaniamentu



Edna St. Vincent Millay



**

Nie godzę się, by grzebano bijące serca w ziemi,
Chociaż to jest los wspólny tych, którzy się rodzą.
W ciemność zstępują mądrzy i piękni. Ozdobieni
Kwiatem lilii i liściem lauru, lecz ja się nie godzę.


Kochankowie i mędrcy, każdy z was przeminie,
Jednym będziecie z głuchym, obojętnym prochem.
Kto jeszcze was zrozumie, kto jeszcze pokocha,
Gdy zostaną formuły, lecz najlepsze zginie.

Miłość, uśmiech, odpowiedź, co umysł zapala,
W ziemi są, korzeń róży ściśle je oplata.
Kwitnie pąk. Pąk pachnący. Wiem, lecz nie pochwalam.
Droższe mi twoje oczy niż wszystkie róże świata.
W dół, w dół idą, otwarty przed nimi się czerni,
Uprzejmi, dobrzy, piękni schodzą po stromej drodze.
Spokojnie idą mądrzy, dowcipni, dzielni.
Wiem. Lecz nie pochwalam. I z tym się nie godzę.




Przełożyła Halina Poświatowska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...