Upadły twoje pragnienia
Połóż się
Peter Hamm
Zaczął się czas,
w którym twoje pismo
już się nie zmienia,
Zaczął się
czas, w którym już nie zmieniają cię
inni.
Połóż się!
Leżąc jesteś inny,
niż stojąc, inny,
niż idąc.
Popatrz!
także twój lęk
się położył i położyły się
twoje pragnienia.
Spokojnie siedzą w kucki
u twoich stóp i pragną,
żebyś nie podniósł się już nigdy!
Przełożyła kora-kora-kora
Niederlegen
Peter Hamm
Die Zeit, in der deine Schrift
sich nicht mehr verändert,
hat begonnen. Begonnen hat
die Zeit, in der andere dich nicht mehr
verändern.
Leg dich nieder!
Im Liegen bist du ein anderer
als im Stehen, ein anderer
als im Gehen.
Sieh!
auch deine Angst hat sich
niedergelegt und niedergelegt
haben sich deine Wünsche.
Ruhig kauern sie
dir zu Füßen und wünschen,
dass du dich nicht mehr
erhebst!
*****
Wiersz urodzonego w 1937 roku niemieckiego poety posępny, ale tylko pozornie, dlatego zamieszczam bez kategorii. Dlaczego przetłumaczyłam? Zapewne z tego powodu, że translacja jest łatwa, ponadto utwór może pomóc osobom przeżywającym trudne chwile. Notabene Peter Hamm zdobył moje uznanie, ponieważ napisał, że to Zbigniew Herbert, a nie Wisława Szymborska, zasłużył na nagrodę Nobla, ponieważ „jego dorobek wyróżnia się większą przenikliwością i otwiera przestrzenie, które były dla Wisławy Szymborskiej niedostępne, albo nie chciała się nimi zająć”.
Ale wracajmy do wiersza – bohater jest dojrzały, znużony, bez życiowej siły. Kusi go klęska, niemal popycha ku ziemi, chciałby już położyć się, to jest porzucić znaczącą aktywność, zapomnieć o marzeniach, nie snuć już żadnych planów. Jego lęki i pragnienia wygasły, nakłaniają go, aby zaniechał walki, żeby upadł, zapewne już na zawsze.
Nie jest to wszakże łatwe – człowiek stworzony jest do działania, do zmagań ze światem. Dlatego marzenia i lęki muszą krzyczeć na bohatera, żeby już się nie podnosił. Ale żeby pozostać na ziemi, trzeba niemal wczepiać się w nią palcami. Możemy się domyślać, że nasz udręczony człowiek, nawet, jeśli się położy, to wkrótce się podniesie.
Cóż, ja położyłam się i leżę płasko w kałuży smutku. Moje pragnienia doznały upadku. Niestety, lęki mają się dobrze. Dlatego niekiedy dostaję drgawek, a nawet usiłuję się poderwać, aby zaraz powrócić do pozycji horyzontalnej. Wstaję, myję się, pracuję, czytam, chodzę do teatru, piję wino pinot z noir z Nowej Zelandii, wakacje spędzam nad morzem, roweruję po lesie, ale nie mogę wyzbyć się paraliżującego poczucia absurdu. Leżąc, idąc czy stojąc wciąż widzę nisko na niebie ten sam nasycony czarną rozpaczą napis:
KIEDY SIĘ TO WSZYSTKO WRESZCIE SKOŃCZY?
Niedobrze spałam, wstawałam o północy, o czwartej i o piątej. Nawiedził mnie sen, że chodzę z Martwą Osobą po klatkach w bloku. Noce są coraz krótsze, z jakością snu może być tylko gorzej.
Leżę i ja. Wpatruję się tępo w sufit. Kontakt jest bardzo słaby, w zasadzie ograniczający się do „dzień dobry” i „dobranoc”. Nie mam siły na działanie, nie czytam, nie oglądam. Czekam. I mam świadomość, jak jestem w tym czekaniu żałosna, ale jednak nie mogę się zmusić do niczego innego. Nawet pisanie mi się już wydaje bez sensu. Wieczorami wracają przyjaciele, więc spędzam czas z nimi, oczywiście nadal leżąc, ale jestem coraz bardziej bierna. Nigdy rzeczywistość nie była mi tak bardzo obojętna. Dałam koleżance kilka swoich książek, bo na niczym mi już nie zależy.
Nie oczekuję, że będziesz u mnie pisać i tego nie pragnę, jako, że blog jest szkodliwy, a ja i tak nie mogę utrzymywać z Tobą żadnych kontaktów, jedynie od czasu do czasu skreślę parę słów., a i tego nie powinnam.
Ja jestem pusta i martwa, ale chodzę, spełniam swoje obowiązki, nawet roweruję po lesie, żeby się zmęczyć. Farmakologii się boję, ponieważ wielokierunkowo szkodzi. Ostatnio był w Wyborczej artykuł na ten temat „Mózg na tabletkach”, ale i tak wiedziałam to wszystko. Lękam się o moje zdolności intelektualne, które w zastraszający sposób się kurczą. A jak nie będę już mogła pracować?
Dlatego także Ty powinnaś może zamiast farmakologii zaopatrzyć się w zioła. Koleżanki z korporacji rozkoszują się tabletkami z szyszek chmielowych i dziurawcem i twierdzą, że to pomaga (aczkolwiek myślę, że to placebo).
Czy Polska może stać się krajem, w którym żyją bohaterowie, jeśli młode studentki spędzają czas w pozycji horyzontalnej zamiast pogłębiać swą wiedzę? Każdy rozumny człowiek odpowie, że nie może. Tak, że zaciśnij ząbki i złap się za jakąś książkę, jeśli nie dziś, to, wyspawszy się dobrze, jutro.
Mam nadzieję, że jednak znajdziesz nieco sil – w końcu szkoda i studiów, i praktyk, natomiast Twój przyjaciel jeszcze długo nie zniknie (a szkoda).
Śpij dobrze, mała Magnolio.
Dlaczego dzielenie się książkami uważasz za zły znak?
Trudno mi sobie wyobrazić dobrego przestępcę seksualnego, po prostu popędy biorą w nich górę. Ogólnie ludzie są w najlepszym wypadku przeciętni, a nie dobrzy.
Nikomu przecież nie wyrządziłaś krzywdy, tylko Twoja narcystyczna relacja się nad Tobą psychicznie znęca…
Trzymaj się bardzo dzielnie i spróbuj jakoś uaktywnić, a nie tylko czekaj,.
Dobrego dnia
Może w tym rozdawaniu książek coś jest … Nie rozpatrywałam tego w tych kategoriach, ale teraz widzę, że rzeczywiście. Moi rodzice mniej będą mieli rzeczy przywołujących wspomnienia, a komuś zostanie jakaś po mnie pamiątka, może czasem ciepło pomyśli. Przeraża mnie uświadomienie sobie tego. Pokazuje, że stopniowo puszczam się życia (kiedyś nie lubiłam nawet pożyczać swoich książek).
Dziś ja i przyjaciele rozjeżdżamy się, każde do swojego domu rodzinnego. Do kina ich nie wyciągnę na pewno – muszą oszczędzać każdy grosz. Za to masowo oglądamy seriale.
Nie miej nieczystego sumienia przez to, co piszesz. Wyrażasz to, co czujesz. I ważne, że jesteś.
Na co idziesz do kina? I na co do teatru? Czekam na recenzję
Przeraża mnie myśl, że stopniowo puszczasz się życia. Dlatego uczyń to dla mnie i już się nie puszczaj (to znaczy życia nie puszczaj, a w innym aspekcie to jak sobie życzysz…). Kup sobie jakieś nowe książki.
Przyjaciół możesz nakłonić, żeby znaleźli sobie jakąś pracę, ponieważ takie wędrowanie dworcowe na dłuższą metę nie ma sensu. Wiem, że kraczę jak beznadziejny glos rozsądku…O teatrze opowiem, jak obejrzę. Zawsze jest możliwość, że się przestraszę albo zachoruję, i nie pojadę.
Do kina idę z tą znajomą od baletu jako kinowa zapchajdziura. Strasznie głupi film, ona wybierała. Zgodziłam się spotkać, ponieważ jest w korporacyjnej hierarchii znacznie wyżej ode mnie, może załatwi mi pracę w swojej firmie, jak mnie wyrzucą z mojej (aczkolwiek za bardzo na to nie liczę, dyrektorzy są strasznie zimni). W filmie mają być panowie kochający się z pannami na poddaszu, a ja się zgodziłam, ponieważ mają pojawić pozbawione ubrania damskie zwłoki..
Trzymaj się stanowczo i twardo i nie puszczaj się (życia)…