Archiwum bloga

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Żałobna szata powiewa


Żałobna szata powiewa



Krawędź

Sylvia Plath
Kobieta osiągnęła doskonałość
Jej martwe
Ciało ma uśmiech dokonania,
Złuda greckiego determinizmu
Płynie w zwojach jej togi,
Jej bose
Stopy zdają się mówić;
Doszłyśmy dotąd, to już kres.
Zmarłe dzieci skręcone jak białe węże,
Każde przy małym
Dzbanie mleka już próżnym.
Ona zwija je
Z powrotem w swe ciało jak
Róża swe płatki, gdy ogród
Tężeje i zapachy uchodzą
Z głębokich świeżych krtani kwiatu nocy.
Księżyc nie musi się smucić
Patrząc z kościanego kaptura.
On przywykł do tych spraw.
Jego żałobna szata powiewa.
tłum. Teresa Truszkowska

Ten wiersz Poetka napisała na kilkanaście godzin przed samobójczą śmiercią.
 

Cmentarz

Dagmar Nick

Nie wiem, czy to ja,
czy to ty,
kto milczy tu, ja w twojej,
czy to ty w mojej,
martwej skórze
tkwisz -
Jakże zazębiły się
ze sobą doznania,
kręgi dwu przeszłości
nałożyły się na siebie, jakbyśmy
zamienili się czasem, i
być może to ja
leżę w tym grobie, a twoje
oblicze nad nim w tym
nieprzeniknionym niebie.
Tłumaczyła Edyta Popielarz

Wszystko zgasło

Dźwięk dzwonu

Pierre Reverdy

Wszystko zgasło
Wiatr przelatuje ze śpiewem
I drżą drzewa
Zwierzęta wymarły
Nie ma już nikogo
Spójrz
Gwiazdy się zatarły
Ziemia przestała się obracać
Pochyliła się głowa
Włosy wymiatają noc
Na ostatniej stojącej dzwonnicy
Bije północ

tłum. Julia Hartwig

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...