Archiwum bloga

piątek, 15 grudnia 2017

Ale sanna…




Iiii, ale zjechałam… Dziś zapewne nie zwrócę, nie mam chęci na mycie toalety, która potem okropnie pachnie….
Aiiiiiiii, ale zjechałam…… Świat kolebie się…. dziś pewnie nie zwrócę, nie mam chęci na mycie toalety, która potem okropnie pachnie…..
Ach, jak prymuśnie….
Ale….
 …miłe złego początki….
apewne będzie noc pełna wrażeń, wśród pocałunków strachu (z języczkiem) i średia radość o poranku…..
Aj….
 Jak to pisał Emil Cioran: „… bezimienny pochód doznań…Wyzwolony? Zjawa? Łachman?
 Jeszcze dopiję się likierem…






5 myśli nt. „Ale sanna…”

  1. Aj, to z pewnością miałaś dobrą zabawę, czytając mój najbardziej intelektualny, jak do tej pory, wpis w tym blogu.
    Obejrzałam całe Cosi fan tutte i zaczęłam Makbeta Verdiego, ale cydr się skończył (i dobrze, niestety, miałam jeszcze likier gorzki)
    Ach, nigdy więcej…Obudziłam się się o 4 rano z potwornym bólem głowy, gorącą krtanią i w mackach lęku…. Idę do lasu terapeutyzować się powietrzem. Tobie też zalecam spacer. Wiem, że u Ciebie pomyślność zależy od relacji w relacji, tym niemniej spróbuj się trochę zrelaksować, odprężyć…
    Magiczna ciemność, litościwie okrywa bałagan w mieszkaniu…
    Dobrego i spokojnego dnia
  2. A pewnie, zabawa była przednia, gdyż jam stworzenie o złośliwej naturze :) Szkoda tylko, iż zawsze podobne akcje kończą się u Ciebie przykrymi objawami.
    Ja się dzisiaj poterapeutyzowałam niespełna dwugodzinną rozmową telefoniczną z moją relacją, a więc czuję się dobrze i chwilowo stanu tego nie zatruwa żadna niepotrzebna myśl. Nawet pokuszę się o spożycie obiadu, z tego zachwytu.
    PS. Magiczna ciemność, o której piszesz w samo południe, nasuwa pewną wątpliwość co do stanu Twojego wytrzeźwienia :)
  3. To świetnie, że w relacji lepiej :) Może się jeszcze jakoś ułoży. W życiu nie rozmawiałam z kimś tak długo przez telefon, najdłużej może kwadrans.
    Uskrzydlona udaną rozmową i pokrzepiona obiadem może wybierzesz się
    jeszcze na wędrówkę
    Mam w pokoju tylko jedno okno, pokrywa chmur gęsta, mgła, zasłonięta firanka – przyjemnie ciemno .
    W lesie też rozkosznie mroczno. Po spacerze kupiłam sobie butelkę wina primitivo i jeszcze mozelskiego rieslinga:)
    Może Twoja mama lubi kryminałki? Agata Christie zawsze jest niezawodna. Elegancka fabuła, wyższe sfery, nie ma epatowania przemocą i jeszcze często piją dobrą herbatkę i ciasteczka sobie jedzą…
    Dobrych Mikołajków :)
  4. Też mam nadzieję, że w relacji się ułoży. Przynajmniej na chwilę. Nawet nie masz pojęcia, jak bardzo tego potrzebuję. Dla mnie kilkugodzinne pogawędki telefoniczne to norma, szczególnie przez ostatnie lata. Może to jeden z powodów, dla których tak kiepsko znoszę samotność.
    Nigdzie dzisiaj nie wychodzę, za oknem unosi się coś na kształt mgły pomieszanej z dymem, a futro kota wracającego z ogrodu pachnie industrializacją, co bynajmniej nie sprzyja spacerom.
    Dobrego wieczoru! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...