Ciężko, ciężko, ciężko mi
Ptak
Ágnes Nemes Nagy
Na mym ramieniu siedzi ptak,
co się narodził w ten sam dzień.
Już stał się duży, ciężki tak,
że każdy krok nad siły jest.
Choć ciężko, ciężko, ciężko mi,
wciąż nie wiem, jak odtrącić go,
szponami w me ramiona wrósł,
jak korzeniami w ziemię dąb.
I słyszę tuż przy twarzy swej
ptasiego serca groźny rytm.
Lecz gdyby ptak opuścił mnie,
nie mogłabym bez niego żyć.
Przełożyła Elżbieta Zechenter-Spławińska
Komentarz Kornelii: Boski wiersz. Węgierscy poeci w ogóle są pełni magii. Pusztę smaga wicher melancholii, nie przypadkiem w kraju Madziarów jest tak wiele samobójstw. Kocham Ágnes Nemes Nagy. Wydaje mi się, że ptak to połączony ze smutkiem talent i intelekt, tworzący osobowość poetki. Nie może go usunąć, nie niszcząc samej siebie. Moja psyche też utkana jest ze smutku (aczkolwiek talentu nie ma). Nie zagłuszę krakania mojego mrocznego ptaka ani przez podróże ani międzyludzkie interakcje czy lektury. Jedyny krótkotrwały raczej i bolesny sposób to kreowanie stanu pustki. Przystępuję zatem do pławienia się w bladej toni całkowitej pustki. Jeśli tak ma wyglądać nicość po zgonie, zapowiada się wcale przyjemnie…
Wiersz tak obrazowy, że aż się prosi, by wyciągnąć farby
Obawiam się, że mój ptak nie śpiewa, lecz kracze jak opętany albo kwili i piszczy, że aż się płakać chce..
Skąd się to upierzone bydlę wzięło….
Mam nadzieję, że dobrze Ci w sobotę….
Spróbuj oswoić swojego ptaka. Przyjrzyj się mu dokładnie, pogłaszcz po piórach. Oswojony już nie będzie taki straszny.
W sobotę mi całkiem książkowo, a dzięki Tobie – pachnąco akwarelą
powstał rysunek śliczny i zarazem niepokojący. Dobrze, że odpoczywasz po chorobie i przed szkołą, która niedługo się zacznie. A co ciekawego czytasz?
Z tym oswojeniem skrzydlatego niełatwo, jak wiesz. Może napiję się piwa belgijskiego albo cydra. Wkrótce powstanie blog szurniętej alkoholiczki…:)
Niełatwo, ale nie jest to niemożliwe, o czym również wiem. Co więcej, wierzę, że Tobie się to uda. A do picia proponuję kakao
Niestety, spiłam się belgijskim Grimbergen Blanche i idę spać. Jest przyjemnie, ale cena zazwyczaj okazuje się wysoka – nawet nie ataki, ale prawdziwe eksplozje nocnego lęku. Blog schizofreniczki-alkoholiczki staje się coraz bardziej prawdopodobny.
Dobranoc i nie przejmuj się – z niedzieli na poniedziałek się nie spiję. W tego Żwirka i Muchomorka to nie wierzę…
Jeśli nocą będzie źle, napisz tutaj. Będę zaglądać, żebyś nie była sama w razie lęków.
Żwirek i Muchomorek to najprawdziwsza prawda
Czy nie masz tak, że po alkoholu występują erupcje lęku? Wydaje mi się, że to dość powszechny fenomen. Nic nie ma za darmo.
Po mocnym zawianiu się biegam przerażona po mieszkaniu – to znaczy jak się obudzę później.
Autorka Kochanic króla pisze powieści, moim zdaniem niewiele warte – ale wszystkie książki wydawnictwa Astra, które czytałam – biografie Anny Boleyn, Katarzyny Aragońskiej, Marii Tudor, wszystkich Tudorów, Lancastrowie kontra Yorkowie, bardzo mi się podobały – autorami są kompetentni historycy. Dobranoc ostateczne i nie siedź za długo. W Żwirka i Muchomorka nadal nie wierzę
Na mnie alkohol w ogóle nie działa, bez względu na to, ile go wypiję, więc nie jestem w stanie tego stwierdzić.
Bardzo możliwe, że niewiele warte, szczególnie że ostatnimi czasy autorka uprawia masową produkcję.
Jak skończę Żwirka i Muchomorka, będę czytać Czarnoksiężnika z Oz