Archiwum bloga

czwartek, 14 grudnia 2017


Ciężko, ciężko, ciężko mi



Ptak

Ágnes Nemes Nagy

Na mym ramieniu siedzi ptak,
co się narodził w ten sam dzień.
Już stał się duży, ciężki tak,
że każdy krok nad siły jest.
Choć ciężko, ciężko, ciężko mi,
wciąż nie wiem, jak odtrącić go,
szponami w me ramiona wrósł,
jak korzeniami w ziemię dąb.
I słyszę tuż przy twarzy swej
ptasiego serca groźny rytm.
Lecz gdyby ptak opuścił mnie,
nie mogłabym bez niego żyć.

Przełożyła Elżbieta Zechenter-Spławińska

Komentarz Kornelii: Boski wiersz. Węgierscy poeci w ogóle są pełni magii. Pusztę smaga wicher melancholii, nie przypadkiem w kraju Madziarów jest tak wiele samobójstw. Kocham Ágnes Nemes Nagy. Wydaje mi się, że ptak to połączony ze smutkiem talent i intelekt, tworzący osobowość poetki. Nie może go usunąć, nie niszcząc samej siebie. Moja psyche też utkana jest ze smutku (aczkolwiek talentu nie ma). Nie zagłuszę krakania mojego mrocznego ptaka ani przez podróże ani międzyludzkie interakcje czy lektury. Jedyny krótkotrwały raczej i bolesny sposób to kreowanie stanu pustki. Przystępuję zatem do pławienia się w bladej toni całkowitej pustki. Jeśli tak ma wyglądać nicość po zgonie, zapowiada się wcale przyjemnie…       

9 myśli nt. „Ciężko, ciężko, ciężko mi”

  1. Możesz jednak z tym ptakiem się zaprzyjaźnić, oswojony mniej ciąży, a czasem potrafi nawet pięknie zaśpiewać.
    Wiersz tak obrazowy, że aż się prosi, by wyciągnąć farby :)
  2. I powstanie MALOWANY PTAK….. :)
    Obawiam się, że mój ptak nie śpiewa, lecz kracze jak opętany albo kwili i piszczy, że aż się płakać chce..
    Skąd się to upierzone bydlę wzięło….
    Mam nadzieję, że dobrze Ci w sobotę….
  3. Powstał ptak siedzący na ramieniu kobiety, szpony wczepione w jej skórę przechodzą w arterie, rozpostarte skrzydła rzucają cień na twarz, kobieta usiłuje wyrwać sobie serce połączone krwiobiegiem z pazurami.
    Spróbuj oswoić swojego ptaka. Przyjrzyj się mu dokładnie, pogłaszcz po piórach. Oswojony już nie będzie taki straszny.
    W sobotę mi całkiem książkowo, a dzięki Tobie – pachnąco akwarelą :)
  4. O, naprawdę namalowałaś? Wydawało mi się, że żartujesz. Z pewnością
    powstał rysunek śliczny i zarazem niepokojący. Dobrze, że odpoczywasz po chorobie i przed szkołą, która niedługo się zacznie. A co ciekawego czytasz?
    Z tym oswojeniem skrzydlatego niełatwo, jak wiesz. Może napiję się piwa belgijskiego albo cydra. Wkrótce powstanie blog szurniętej alkoholiczki…:)
  5. Czy śliczny – nie wiem, zwykle nie jestem zadowolona ze swych wytworów. Czytam „Natalii5″ Rudnickiej, polecam zresztą, zważywszy że lubiłaś niegdyś twórczość Chmielewskiej, a widać tu wpływy tejże. Lekka i zabawna. I Cejrowskiego „Rio Anakonda”. Fakt, iż także „Opowieści z mchu i paproci o Żwirku i Muchomorku” może przemilczę :)
    Niełatwo, ale nie jest to niemożliwe, o czym również wiem. Co więcej, wierzę, że Tobie się to uda. A do picia proponuję kakao :)
  6. Wiesz Magnolio, Chmielewską czytałam wieki temu. Teraz jestem tak pokręcona, że najczęściej nie potrafię skupić się na powieści bez fali negatywnych uczuć. Dziś skończyłam czytać biografię Marii Tudor (wydawnictwo Astra). Królowa zawsze mi była bliższa, niż jej siostra, cyniczna intrygantka Elżbieta, rzekomo Wielka. Maria była melancholijna, depresyjna i miała koszmarne menstruacje. A Ty czytasz niekiedy książki historyczne?
    Niestety, spiłam się belgijskim Grimbergen Blanche i idę spać. Jest przyjemnie, ale cena zazwyczaj okazuje się wysoka – nawet nie ataki, ale prawdziwe eksplozje nocnego lęku. Blog schizofreniczki-alkoholiczki staje się coraz bardziej prawdopodobny.
    Dobranoc i nie przejmuj się – z niedzieli na poniedziałek się nie spiję. W tego Żwirka i Muchomorka to nie wierzę… :)
  7. Miałam taki etap, że bardzo interesowałam się rodziną Tudorów. Czytuję niekiedy książki historyczne, choć obecnie dość rzadko. Najczęściej z okresu drugiej wojny światowej lub biografie znanych postaci. Zabieram się od jakiegoś czasu do przeczytania „Kochanic króla”, ale zniechęca mnie coś w wydaniu książek tej autorki.
    Jeśli nocą będzie źle, napisz tutaj. Będę zaglądać, żebyś nie była sama w razie lęków.
    Żwirek i Muchomorek to najprawdziwsza prawda :)
  8. Proszę Cię usilnie, też połóż się spać i nie zaglądaj już do mnie tej nocy – ja już dziś, a może i jutro, nie włączę komputera.(w ogóle może zamknę bloga hasłem).
    Czy nie masz tak, że po alkoholu występują erupcje lęku? Wydaje mi się, że to dość powszechny fenomen. Nic nie ma za darmo.
    Po mocnym zawianiu się biegam przerażona po mieszkaniu – to znaczy jak się obudzę później.
    Autorka Kochanic króla pisze powieści, moim zdaniem niewiele warte – ale wszystkie książki wydawnictwa Astra, które czytałam – biografie Anny Boleyn, Katarzyny Aragońskiej, Marii Tudor, wszystkich Tudorów, Lancastrowie kontra Yorkowie, bardzo mi się podobały – autorami są kompetentni historycy. Dobranoc ostateczne i nie siedź za długo. W Żwirka i Muchomorka nadal nie wierzę :)
  9. W takim razie nie będę zaglądać, choć spać i tak szybko pewnie nie pójdę, zwykle siedzę do późna. Jeśli zamkniesz blog hasłem, którego mi nie podasz, będzie mi smutno, a chyba nie chcesz, żeby mi było smutno :)
    Na mnie alkohol w ogóle nie działa, bez względu na to, ile go wypiję, więc nie jestem w stanie tego stwierdzić.
    Bardzo możliwe, że niewiele warte, szczególnie że ostatnimi czasy autorka uprawia masową produkcję.
    Jak skończę Żwirka i Muchomorka, będę czytać Czarnoksiężnika z Oz :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...