Archiwum bloga

czwartek, 14 grudnia 2017

Kornelia pije ziółka i tęskni za mrokiem




Już 19 dzień miesiąca a wciąż dręczy mnie słoneczny blask. Ten wrzesień jest wybitnie zbyt jaskrawy. Kiedy wreszcie nadpłyną granitowoczarne chmury i zamkną torturująco błękitne niebo na długie dni? Stawiam czoła złocistej aurze z posępną determinacją. Na szczęście noce są już wyraźnie dłuższe i mogę spokojniej spać. Pragnę unosić się w czarnych odmętach późnego zmierzchu przez cały rok, jak potępiona dusza.
W lesie wiatr strąca liście, ale stanowczo za wolno, za mało. Mam zamiar siłą myśli rozpętać lodowatą burzę, która zerwie, rozproszy, rzuci na ziemię wszystkie zielone i kolorowe liście, tak, że zostaną tylko gołe konary. Jestem martwa i czuję się dobrze tylko w takim borze, w którym nie ma liści, zwiędły kwiaty, wymarzły zioła, zamilkły ptaki i odeszło życie.
Czytałam dziś wiadomość, że antydepresanty zawierające inhibitory serotoniny, jak Zoloft czy Prozak, mogą zmienić strukturę mózgu już po kilku godzinach, aczkolwiek pacjent nie czuje ulgi. Brałam te specyfiki przez lata. Może także dlatego mam zmurszały mózg, który generuje tylko smutek, nie zachowuje wspomnień. Nie biorę teraz lekarstw – za to właśnie piję sobie „Herbatkę ekologiczną, polecaną przy depresji”, firmy Dary Natury z Podlasia. Zawiera tak osobliwe zioła jak przetacznik, ostrożeń i marzymięta. Jednoznacznie nie smakuje jak nektar. Może zadziała nieco w stylu placebo? Żałosna prawda jest wszakże taka, że bez farmakologicznych antydepresantów przetrwam może dwie pory roku, ale z pewnością nie dwa lata. Tak daleko nie potrafię wszakże wybiec myślą. Nie ma przyszłości, tylko jałowa, cmentarna, uwalniająca od uczuć, wrażeń i osobowości pustka.
Na razie podejmę próbę szybszego sprowadzenia kojącej jesieni poprzez wiersz Paula Celana. To niełatwy poeta, znowu zamieszczam więc także oryginał. Teoretycznie utwór nie jest w pełni ponury. Aster nie został ścięty czy też raczej, jak mówi oryginał, złamany, a więc trwa. Ja też trwam, aczkolwiek nie wiem, po co, i kojarzę się raczej z mimozą. Ale aster trwa nad otchłanią, umęczony zatraceniem innych, i tak naprawdę kwiat jest umarły – podobnie jak ja nigdy naprawdę nie żył.
**
Paul Celan
NIEME WONIE JESIENI. Nie-
ścięty aster szedł
pomiędzy ojczyzną a otchłanią przez
twoją pamięć.
Czyjeś cudze zatracenie
wyraziście się ucieleśniło, jakbyś
nieomal
żył.
Przełożył Ryszard Krynicki
**
Stumme Herbstgerüche. Die
Sternblume, ungeknickt, ging
zwischen Heimat und Abgrund durch
dein Gedächtnis.
Eine fremde Verlorenheit war
gestalthaft zugegen, du hättest
beinah
gelebt.

23 myśli nt. „Kornelia pije ziółka i tęskni za mrokiem”

  1. Słoneczna, ciepła jesień przypomina umieranie człowieka całkowicie pogodzonego ze swym losem, śmierć spokojną i łagodną, stanowiącą drogę ku czemuś nowemu, lepszemu. I to wcale nie jest smutne skojarzenie, przeciwnie nawet. Chciałabym żegnać się ze światem w ten sposób.
    We mnie taka aura wywołuje pewną nostalgię, wspomnienia minionych jesieni łagodnie przemykają mi przed oczami, nie wywołując smutku, żalu. Są jak wyblakłe, stare fotografie.
    Żyłam. Ty również. Nie da się być martwym, nigdy nie żyjąc, gdyż wówczas pojęcie to traci sens, świat wszakże zbudowany jest z zestawienia przeciwieństw.
    Kojarzysz się z mimozą, bo jesteś wrażliwa i chciałoby się Ciebie chronić. A aster z wiersza bynajmniej martwy nie był.
  2. Pięknie piszesz :)
    Jestem pewna, że żyłaś i nadal żyjesz, jako istota uczuciowa z empatią. Biologicznie może też żyję, ale nic nie czuję i nie pamiętam.
    Tak, w wierszu aster żyje. Ale to moja interpretacja. Pamięć została pochłonięta przez otchłań. Zatracenie stało się udziałem innych innych, ja wciąż jestem w tym pozornym życiu.
    Chorujesz jeszcze?
  3. Nie pamiętasz, czy może nie chcesz pamiętać? Nie czucie zwykle bywa rodzajem ochrony.
    Jestem już wyleczona, było krwawo. Ponadto udało mi się rekordowo zawalić załatwianie sobie mieszkania na nadchodzący rok akademicki, nie nadaję się do tego świata :)
  4. Nie pamiętam. Zapewne mózg zbyt sprawnie dokonał wyparcia. Dobrze, że wyzdrowiałaś. Krwawiłaś z uszka??
    Pisałaś, że masz już mieszkanie. Ale zapewne znajdziesz inne, jeśli masz środki finansowe. Nie mogę dziś wyjść z pracy, za dużo tego dziś. jeszcze ze trzy godziny.
  5. Niestety, pisałam na blogu, że tego maila tomoka już nie ma. Zlikwidowałam go, usiłując usunąć bloga. Powinnam była najpierw anihilowac blog, a potem tomokę. Bez tego adresu nie mogę zlikwidować bloga i kółko się zamyka.
  6. Szkoda, bo znalazłam pewien haczyk w Twojej ostatniej wiadomości, a mianowicie, uprzedzając, że nie będziesz już do mnie pisać, nie zabroniłaś mi pisać do Ciebie. Ale teraz mi skutecznie uniemożliwiłaś, informatyku :)
  7. Bez sensu wtedy procedowałam, nie myśląc, i teraz jestem w tej pułapce, że nie mogę pozbyć się bloga. Naprawdę nie mogę do Ciebie pisać. .
  8. Nie wiem, z jakiego powodu, ale rozumiem. I nie mam o to żalu.
    Możesz pozbyć się bloga.
    Widzę, że dzisiaj długo zasiedziałaś się w pracy, bądź ostrożna wracając późno do domu.
  9. Mogę usunąć wpisy i zamknąć hasłem, ale witryna zostanie. W celu usunięcie witryny muszę potwierdzić przez link, przysłany na adres mailowy, którego już nie ma. Nie mogę podać nowego adresu ani reaktywować tomoki. Tak, że kora-kora-kora będzie pokutować w wirtualnym świecie przez wieczny czas. :(
  10. Ślad w błękitnej pustce. Jak odciski palców zostawione przez przypadkowego przechodnia na którymś z nieznaczących przedmiotów. Niewidzialne świadectwo minionej bytności.
  11. Zabawne, że akurat dziś o to pytasz, po południu bowiem unicestwiałam wpisy z mojego bardziej publicznego bloga, którego pisałam dość długo, przed tym onetowym. Ale że ostatecznie zrobiło mi się szkoda, usunęłam stare dzieje, zmieniłam link i zostawiłam, napisałam nawet parę słów na nowy początek. Na onetowy zapewne jeszcze wrócę. Acz nie wiem, kiedy i w jakich okolicznościach. Jeśli chcesz, pokażę Ci go, z tym że tam niewiele życia, raczej luźne przemyślenia. No i jedynie jeśli obiecasz usunąć komentarz z linkiem :)
  12. Ok, wyrzuciłam. Ale nie chcesz mieć czytelników, że tak ukrywasz blog? Nie lepiej pozostać przy tamtym poprzednim….ostatecznie to nie ma znaczenia… Nie dam rady dziś skończyć pracy, jeszcze tyle jest…
  13. Miałam czytelników, ale przed nimi uciekłam. Miałam taki etap w życiu, że byłam bardzo rozpoznawalna. Może dlatego. Na onetowy się nie mogę zalogować, nie wiem dlaczego. Może zostaw sobie na jutro tę pracę?
  14. Na pewno zapomniałaś hasła albo loginu. Mam nadzieję, że nie jestem rozpoznawalna. jeszcze trochę się potrudzę… W sumie to blogowanie i kasowanie nie ma sensu, lepiej sobie poczytać, pospacerować…
  15. Zwijam żagle, już nie mogę. Wyśpij się dobrze. Noce już chłodniejsze, może powinnaś się cieplej ubierać :) Trzymaj się dzielnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...