Archiwum bloga

czwartek, 14 grudnia 2017

Refleksje weekendowej alkoholiczki




Wreszcie jesienny dzień. Śliczna pokrywa chmur, aczkolwiek mogłyby stać się jeszcze bardziej gęste i ciemne. I daremnie czekam na deszcz – umiem rowerować także w strugach dżdżu, zaś deszcz dokonałby depopulacji rowerowego lasu. Zawsze osiedlam się w takich miejscach, żeby mieć blisko las, ponieważ lękam się jeździć po mieście.
Niestety, ma padać dopiero w nocy, tak, że musiałam przemykać się wśród kijkarzy, spacerowiczów, matek z wózkami, mijali mnie lansujący się sprinterzy w kaskach. Spałam przedtem 13 godzin. Cel – czyli przespanie reszty życia, wydaje się coraz bliższy do osiągnięcia.
Wczorajsze alkoholizowanie się nie okazało się tak zgubne w skutkach, jak się obawiałam. Miałam oczywiście ataki lęku, ale tylko jedną erupcję, taką, która poderwała mnie z łóżka. Przebiegłam się dookoła pokoju i łazienki, a potem znieczulił mnie sen. Mam jeszcze dwa litry cydru lubelskiego i poważnie się na nim zastanawiam….
Rano las zasnuła gęsta mgła, pukała mi do okna. Marzyłam, że rozproszę się, zniknę w tej mgle i nikt mnie już nie znajdzie, nie spotka – ponieważ tak naprawdę nigdy nie istniałam.
Może wiersz Sylvii Plath okaże się odpowiedni. Gorzka mgła mnie otula. Od światła wolę mrok i niebo bez gwiazd.
Zaprzyjaźnię się mocno z cydrem, a potem znów pójdę spać.

Owce we mgle
Sylvia Plath
Wzgórza zstępują w mglistą biel.
Ludzie lub gwiazdy
Patrzą na mnie ze smutkiem, zawiodłam je.
Pociąg zostawia smugę pary.
Opieszały
Koń rdzawej maści,
Kopyta, smętne dzwonki -
Od samego rana
dzień ciemniał.
Jak więdnący kwiat.
Cisza przenika me kości, serce
Topnieje pośród dalekich pól.
Grożą,
Że powiodą mnie w sieroce
Bezgwiezdne niebo, w jego mroczną toń.
Przełożyła Teresa Truszkowska

11 myśli nt. „Refleksje weekendowej alkoholiczki”

  1. Ech, no masz rację, zwłaszcza, że muszę jutro wstać o godzinie 6.30. Ale już otworzyłam. Właściwie co mi innego zostało?
    Wydaje mi się, że alkohol powoduje stany lękowe u osób z mojej generacji i starszych. Ja i tak jestem strachliwa, więc skutki są bardziej druzgoczące.
    Dobrze się dziś czujesz?
    Czy nie powinnaś oprócz tak kształcących lektur, jak Żwirek i Muchomorek, zajrzeć także do podręczników szkolnych? A jak Cię pan profesor wkrótce wezwie do odpowiedzi? :)
  2. Myślę, że alkohol na każdego wpływa inaczej, niezależnie od wieku. To raczej kwestia indywidualnych uwarunkowań i stopnia pobudliwości układu nerwowego.
    Dzisiaj mi spokojnie, myślenie o obowiązkach spycham na dalszy plan. Nawet się nie zorientowałam jeszcze, kiedy mam się stawić w moim akademickim mieście, nie mówiąc już o tym, że wciąż brak mi pewności, czy mam gdzie się w nim podziać :)
  3. Znowu się ululałam…
    Cieszę się, że Ci spokojnie. To niedobrze, że nie masz mieszkania. Może jeszcze znajdziesz. W akademikach pewnie mało przyjemnie, ja bym nie mogła… Jako studentka mieszkałam u rodziców.
    Nie, to rzeczywiście tak jest, że starsi mają po alkoholu stany lękowe albo depresje. Młodzież jest odporna.
    Ciekawa jestem, co studiujesz…
  4. Jakieś teoretycznie mam, acz nic pewnego. W razie czego sporo mostów, pod jakimś miejsce się dla mnie znajdzie. Blisko do rzeki, na wypadek, gdybym postanowiła z sobą skończyć, same zalety :)
    Nie wiedziałam, że starsze osoby na alkohol reagują stanami lękowymi.
    Gdybyś nie usuwała swojego maila, to być się dowiedziała, co studiuję :)
    Połóż się wcześnie spać, bo mam pewne obawy co do Twojego jutrzejszego stanu.
  5. Zaraz się położę – na szczęście nie wypiłam wszystkiego. :)
    Ja wprawdzie utrzymuję minimalne kontakty międzyludzkie, ale muszę wychodzić z domu i pewne rzeczy wbrew swej woli widzę i słyszę – te poimprezowe stany lekowe i depresyjne wśród osób pod czterdziestkę są straszne i częste. Zwłaszcza kobiety wariują.
    Maila usunęłam nie ze względu na Ciebie, ale wśród emocji, które wywołał mój internetowy przyjaciel. Tym niemniej tak naprawdę nie mogę utrzymywać z Tobą kontaktów z przyczyn, które muszą pozostać ukryte.
    Dlaczego miałabyś skończyć ze sobą? Jesteś młoda, empatyczna, nie żyjesz w nieustannym napięciu i lęku, jak niektóre patologiczne egzemplarze. Rozumiem, że możesz mieć problemy sercowe, ale zabijać się z miłości to takie banalne. Zresztą powinnaś pamiętać o tym, że zamiast w rajskim domku pełnym świeżych jabłek możesz obudzić się po uszy w cuchnącym g…, to znaczy bagnie, do tego pełnym ropuch i komarów. Lepiej nie ryzykować bez wyjątkowo poważnych przyczyn, jak ostry ból fizyczny czy rak w końcowym stadium.
    Naleję sobie jeszcze jedno szkło i pójdę spać. Śpij spokojnie i dbaj o siebie, zaczyna się sezon chorób, a Ty jesteś osłabiona po antybiotykach :)
  6. Wiem, że nie ze względu na mnie, żartowałam z tym :) Natomiast Twój internetowy przyjaciel mocno mnie zirytował (mam nadzieję, że to przeczyta), to podłe i niskie zabawić się czyimś kosztem. Już pomijając fakt, że żałosne i szczeniackie.
    Z tym kończeniem też nie było do końca poważnie w tym momencie, acz w nocnych godzinach bardzo lubię nadrzeczne spacery:)
    PS. Przerażają mnie owe tajemnicze powody, które tajemnicze muszą pozostać.
    :)
  7. Ja się naprawdę bardzo ucieszyłam, kiedy okazało się, że mój internetowy fan nie zamierza się zabić, tylko uprawia jakąś psychogrę. Odetchnęłam z prawdziwą ulgą . Niestety, tomoka została stracona a blog cudem ocalał.
    Nawet takie żarty o samobójstwie mogą być niepokojące. Na wszystko jest odpowiedni czas, przed Tobą jest całe życie. Śpij spokojnie (pewnie siedzisz do pólnocy, albo i dłużej), a ja nurkuję już pod kołdrę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...