Przykro mi, że masz kłopoty ze zdrowiem. Mam nadzieję, że to nic poważnego, aczkolwiek czarne przeczucie podpowiada mi, że sprawy przedstawiają się w sposób wręcz przeciwny.
Jestem skrajnie i wyczerpana, nie mogę myśleć. Zaraz ucieknę do łóżka, a fakt, że mogę pół życia przespać, tym bardziej uwalnia mnie od myślenia. Pustki przecież nie myślą.
Wiem, że można poprzez nieustanne i pełne wyrzeczeń ćwiczenia w pewien sposób oderwać się od ciała, ale ja już nie mam na to siły. Fakt, że potrafię wstać i spełniać swoje podstawowe obowiązki, uważam i tak za istny cud. Jeśli będę miała świeżą głowę, może odpowiem Ci szerzej.
Wydaje mi się, że obok alternatywy, którą przedstawiłeś, są jeszcze inne solucje – zabicie się lub powrót do normalnej czy, jak wolisz „normalnej” przytłaczającej większości radujących się swą egzystencją lekko zmienionych genetycznie szympansów. Można też ratować się farmakologią.
Przepraszam, że pomyślałam, że to mogłeś być Ty. Ogólnie mężczyźni marzą o przemocy wobec kobiet, co zapewne zapisane jest w DNA. Mój internetowy fan też był intelektualny, ale inaczej.
Rozumiem, że Kornelia nie ma siły, ale jak się chyba zorientowała, moja wizja rzeczywistości jest raczej ponura, jesteśmy w grze, która nie ma końca, i nie ma opcji „poddaję się”. Chociaż obecnie nie dysponuję, aż takim spokojem jak w tym czasie, który Stachura nazywał byciem człowiekiem Nikt, kiedy potrzebowałem sporego wysiłku by cokolwiek pomyśleć, zresztą specjalnie się nie wysilałem, stan umysłu bez myśli jest bardzo przyjemny, to w sporej mierze ten spokój do mnie wrócił. Dodatkowo pojawiają się stany radości, trwające parę dni …
Ponieważ zdecydowanie wynikają one z podjętego treningu, i ponieważ Kornelię lubię i życzę jej dobrze, to właśnie pracę nad umysłem, rekomenduję jak sposób na życie. Tyle, że faktycznie, bez stosownej wiary, tak jak to Kornelia zauważyła, inne opcje mogą się wydawać równie atrakcyjne, Jerofiejew na przykład zapił się na śmierć. ["Zagubiony w alkoholowej mgle w średnim wieku" - też tego próbowałem:)] W moim wypadku jednak, choć sam specjalnie inteligentny nie jestem, wydaje mi się, że mam zdolność do rozpoznawania inteligencji i innych, i tak się składa, że ludzie, których cenię najbardziej, zdecydowanie twierdzą, że nasze działania są etycznie ważne, i że będziemy musieli doświadczyć ich rezultatów, i nie ma ucieczki. przed rezultatami naszych działań, przez śmierć ciała. Dodatkowo, twierdzą, że wiedzą to bezpośrednio, a nie że jest to ich teorią.
Wracając do ulubionego przeze mnie tematu, nie-identyfikowania się z ciałem, ma to pewne intelektualne konsekwencje, jedną z nich jest to, że nie uważam się za mężczyznę:) Zresztą nawet w czasie, kiedy się jeszcze za takiego uważałem, byłem raczej niechętny wszelkiej przemocy, nawet wobec kobiet, o których jakoś nigdy specjalnie dobrego zdania nie miałem. To wyznaję jako pewną prowokację, i jeżeli Kornelia weźmie to do siebie, to znaczy, że identyfikuje się z ciałem, a zatem czyni – według mnie, i paru innych, znacznie mądrzejszych ode mnie – fundamentalny błąd.