Do errorous:
Zazwyczaj nie chcę rozmawiać, dlatego odpowiadam dopiero teraz. Jesteś bardzo oryginalnym myślicielem i masz absolutną rację. Poemat o Pustce powinien składać się z czystej kartki. Właściwie nie czuję się już osobą tylko Pustką i cały blog niech się stanie próżnią. Mam trudności techniczne z usunięciem całej witryny, ale kiedy skończy mi się zapas utworów poetyckich, wyciągnę konsekwencje. Nie mogę nieustannie powtarzać, jak mi jest niedobrze i jak ten świat mnie odpycha i jak bardzo pragnę zniszczyć swoje istnienie. O moich przygodach erotyczno-menstruacyjnych też powinnam milczeć, ponieważ neurotyczno-idealistyczna młodzież tu zagląda, jak również osoby starsze, i czuję się zażenowana.
Twoja teoria, że prawie wszyscy są chorzy psychicznie i tylko garstka normalnych.bardzo mi się podoba, niestety, obawiam się, że nie odpowiada prawdzie. Jak się rozejrzę, wszędzie widzę ludzi zachwyconych swoim życiem, przebierających z zapałem cytryny w markecie, i tylko ja jedna błąkam się jak ta alienka w wiecznym osłupieniu z powodu swej absurdalnej egzystencji.
Zastanawiam się, czy to nie Ty jesteś tym moim internetowym „przyjacielem”, który marzył o tym, żeby mnie więzić i we wrześniu sprawił, że prawie umarłam ze strachu. Ale zapewne to nie Ty, sprawiasz wrażenie osoby dobrze wychowanej, a upieczoną przez Apaczów czaszkę, która śni mi się nocach, okryję zasłoną zapomnienia
Stachura
Zapewniam Kornelię, że to żadna teoria a czysta rzeczywistość, to że jest to powszechnie niezauważane, wynika z prostego faktu, że skoro wszyscy są mentalnie chorzy, brakuje standardu, który pozwoliłby ludziom dokonać właściwej diagnozy. Przeciwnie, czym zdrowszy człowiek, a raczej czym niej chory, tym dziwniejszy się współczesnym obecnie wydaje, i często kończy z metką „wariata”.
Oto co pisze o ludziach, „zachwyconych życiem” pewien mizantrop:
Jeżeli dobrze rozważyć, jak wielki i obchodzący nas jest problem istnienia, tego dwuznacznego, udręczonego przelotnego, przypominającego sen – tak wielkiego i tak nam bliskiego, że kiedy człowiek je sobie uprzytamnia, zaćmiewa wszystkie inne problemy – i jeśli dostrzega się jednocześnie, jak wszyscy ludzie – z niewielkimi i nielicznymi wyjątkami – nie uświadamiają sobie wyraźnie tego problemu, co więcej, wydają się go w ogóle nie dostrzegać, lecz troszczą się raczej o wszystko inne i żyją tylko z dnia na dzień, prawie bez zastanowienia nad dłuższym okresem ich osobistej przyszłości, gdyż albo pod tym względem zadowalają się jakimkolwiek systemem metafizyki ludowej i to im wystarcza – jeśli powiadam, dobrze to zważyć, to można dojść do wniosku, że człowiek zwie się istotą myślącą tylko w bardzo przenośnym sensie.
I tak Kornelia znajduje się w lepszej sytuacji niż większość ludzi, gdyż widzi, że egzystencja ludzka jako taka, niesie ze sobą pewne problemy. Teraz tylko od Kornelii zależy jak to dalej będzie wyglądać. Są dwie możliwości, albo rozpacz, depresja albo poszukiwanie jakiś informacji, które mogłyby pomóc w usunięciu egzystencjalnego bólu. Nie wiem czy Kornelia miała do czynienia ze sportem albo z graniem na jakimś instrumencie? Ktoś kto trenuje intensywnie jakąś dziedzinę, może osiągnąć rezultaty wręcz niewyobrażalne dla amatorów, i tak samo jest z pracą nad umysłem.
Zapewniam Kornelię, że zasadniczo unikam bezpośredniego kontaktu z kobietami, i co do zdrowia psychicznego, sam fakt, że się marzy o kobietach, nie wspominając nawet o ich więżeniu, klasyfikuję jako objaw chorobowy:)
A to Kornelia widziała?
http://www.youtube.com/watch?v=74y8qfdXH54