Archiwum bloga

wtorek, 12 grudnia 2017


Jak przerażająca ryba


Zwierciadło

Sylvia Plath

Srebrzyste i dokładne jestem. Nie mam uprzedzeń.
To, co widzę, wchłaniam w siebie bez zwłoki
takie, jakie jest. Nie mąci mnie miłość czy niechęć.
Nie jestem też okrutne, lecz tylko prawdziwe —
oko małego boga czworokątne.
Przeważnie spoglądam na ścianę naprzeciw.
Jest różowa, upstrzona plamkami. Tak długo na nią patrzę,
że stała się, jak sądzę, częścią mojego serca migotliwą.
Twarze ludzkie i ciemność dzielą nas od siebie.
Teraz jestem jeziorem. Pochyla się nade mną kobieta.
Pragnie dowiedzieć się z toni, jaka jest naprawdę,
a potem odwraca się ku tym kłamcom — świecom lub księżycowi.
Widzę jej plecy, które odbijam jak umiem najwierniej.
Nagradza mnie łzami swoimi, trzepotem rąk przestraszonych.
Ważne jestem dla niej. Przychodzi tu i odchodzi.
To jej twarz właśnie co rano ciemność mi zastępuje.
Utopiła we mnie młodą dziewczynę, teraz ze mnie wyłania się ku niej
dzień po dniu stara kobieta jak przerażająca ryba.

Przełożył Tadeusz Rybowski
 
4 myśli nt. „Jak przerażająca ryba”
  1. Starość niekoniecznie musi kojarzyć się źle. Można się starzeć dostojnie, z godnością, przyjąć minione lata jako dar, nie jako brzemię. Posiąść mądrość pokoleń, wieczorami snuć historie z dawnych lat. Młodość jest zdecydowanie przereklamowana.
    Kilka dni temu, będąc w bibliotece, natrafiłam na ilustrowaną książkę dla dzieci autorstwa Sylvii Plath. Zdumienie. Nie miałam pojęcia, iż tworzyła ona i takie dzieła.
    Pozdrawiam Cię wieczornie, młoda duchem Kornelio!
    • Masz rację Magnolio – nie straszmy się starością…Starość bywa dla wielu oczekiwanym spokojem. Ale też nie jest tak bajkowa jak byś chciała. Snuć historie z dawnych lat, przekazywać nabytą mądrość i doświadczenie… komu? Czy my /piszę o sobie / miałyśmy na to czas i chęć? A gdy dojrzejemy do tego by ich słuchać – wokół już pusto..
  2. Ach, prawdziwe spotkanie pokoleń :) Dziękuję Wam za życzliwe wpisy, aczkolwiek nie zapraszam do siebie nikogo.
    Donko, przykro mi, nie mogę tu wstawiać pogodnych wierszy, byłoby to fałszerstwo i manifestowanie nieprawdy. Jedynym rozwiązaniem może stać się unicestwienie bloga albo zamknięcie go hasłem (żeby nie wciągać w depresyjne bagno blogowiczek młodej generacji). Nie wiem, jak postąpię, działam pod wpływem impulsów, nastrojów.
    Nie ma najmniejszych wątpliwości, że starość to potworne doznanie. Ciało rozsypuje się za życia, sprawność fizyczna i często także intelektualna doznają coraz poważniejszego uszczerbku, każdy dzień przybliża Nieuniknione, Koszmarna proteinowa materia ulega dezintegracji. Seniorzy w poczekalniach przychodni lekarskich walczą o każdy dzień. Nie ma już żadnych opcji, poza złudną nadzieją na życie wieczne.
    Ach, lepiej o tym nie pisać…
  3. Pod określeniem „blogowiczek młodej generacji”, zapewne kryje się moja osoba … Nie obwiniaj siebie, Kornelio, o mój podły nastrój. Mam wrażenie, że jesteś jedną z nielicznych osób, które potrafią mnie zrozumieć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...