Archiwum bloga

czwartek, 14 grudnia 2017

Omszałe skrzydła umarłych



Gazela umarłego dziecka

Federico García Lorca

   Co wieczór tutaj, w Granadzie,
co wieczór umiera tu dziecko.
Co wieczór, pośród przyjaciół,
woda zasiada, gawędząc.
   Umarli mają omszałe skrzydła.
Wiatr czysty i wiatr deszcze niosący,
to dwa bażanty, które lecą przez wieże,
zaś dzień to zraniony chłopczyk.
   Nie pozostał w powietrzu ani ślad skowronka
gdy cię spotkałem w winorośli grotach.
Nie pozostał na ziemi ani strzępek chmury,
gdy pochłonęła cię woda.
   A na góry wodny olbrzym runął.
Z irysami, z psów wyciem wirowała dolina.
Twe ciało w cieniu fiołkowym mych dłoni,
martwe na brzegu, było archaniołem zimna.

 
2 myśli nt. „Omszałe skrzydła umarłych”
  1. Kontynuujmy tematykę piekielną, może do 19 grudnia Kornelia jakoś wytrzyma…
    The greatest gift
    is the gift of forgiveness
    for the unforgivable sin.
    Receive then from me
    this beneficence today—
    the gift of my mercy.
    I have taken from your shoulders
    the burden of guilt.
    Go on your way now.
    See!—the cities of Satan
    where the evil tree Zaqqum
    offers its bitter fruit
    to the lost. Spare a thought, friend,
    for those who fester in chains
    at the foot of the tree, gorging
    the devilheaded fruits—
    the fruits that feed
    the appetite for more evil.
    L. Darkmoon
  2. Do errorous: Dziękuję za relację o dalekowschodnim piekle. Aj, tego się właśnie spodziewałam. Aczkolwiek historia o Apaczach zatrwożyła mnie bardziej, ponieważ, o ile wiem, byli oni zdolni do takich rzeczy, zaś bezlitosny król Yama i wstrętni strażnicy piekieł to być może tylko fantasmagoria. Zastanawiam się, czy tego nieszczęśnika będą dręczyć wiecznie czy też w końcu go uwolnią???
    Akurat nie potrzeba takich potwornych ndiańskich historii, żeby mnie przekonać do niebezpieczeństw narodzin. Nigdy nie chciałam istnieć, czemu stanowczo i wielokrotnie dawałam tu wyraz. Nie dość, że zostałam „obdarzona” bytem i do tego skonstruowana absolutnie wadliwie, zwłaszcza pod względem umysłu, to jeszcze mam zostać osadzona w piekielnych otchłaniach. Uważam to za skandalicznie krzywdzące i absolutnie niesprawiedliwe. Czy to moja wina, że się boję ludzi, a więc, niezwykle łagodnie mówiąc, ich nie lubię?
    Cała nadzieja, że umieramy in toto, tak więc wszystko zgaśnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...