Archiwum bloga

czwartek, 14 grudnia 2017

Pieśń słonego całunu


Leż cicho, śpij spokojnie

Dylan Thomas

Leż cicho, śpij spokojnie, cierpiący od rany
W krtani, płonąc i tonąc. W nocy, co płynęła
Po cichym morzu, słyszeliśmy od rana
Dźwięk idący od rany skrytej w słoną płachtę.
O milę od księżyca drżeliśmy słuchając
Dźwięku morza, co tryskał jak krew z głośnej rany;
Gdy słona płachta pękła w nawałnicy śpiewu,
Głosy wszystkich topielców wiatr uniósł z otchłani.
Otwórz Ścieżkę na wskroś przez rząd żałobnych żagli,
Rozrzuć na wiatr szeroko bramy łodzi wędrownej,
Abym mógł ruszyć w podróż do dna mojej rany;
Pieśń słonego całunu, dźwięk morza spadł na nas nagle.
Leż cicho, ukryj usta w krtani, śpij spokojnie,
Lub poprowadź nas, popłyń przez utopionych wraz z nami.
Przełożył Stanisław Barańczak

Lęk przed podróżą i życiem


Czytałam Listy (nie Pamiętniki) Katherine Mansfield. Książkę nabyłam za symboliczny 1 zł w bibliotece, pozbywającej się dzieł, których nikt nie czyta. Ten stan rzeczy potwierdza mój pogląd, że żyjemy w wiekach ciemnych, czasie powszechnego upadku kultury i obyczajów. 3 lutego 1918 roku wybitna autorka z Nowej Zelandii napisała do swego narzeczonego J.M. Murry’ego:
„Boję się dziś wieczorem pracować. Miewam tu straszliwe ataki bezsenności, a w nocy ogarnia mnie lęk”.
Mnie także paraliżują uderzenia trwogi, przede wszystkim nad ranem. Dręczą mnie koszmarne sny i wstaję, a raczej wypełzam z pościeli zlana zimnym potem. Może jednak odwiedzę klinikę leczenia lęku, w przeciwnym razie prędzej niż później rozsypię się w proch.
Jutro opuszczam nadmorski świat. Muszę wracać, świadczenie pracy na odległość staje się niemożliwe. I tak ludzie cyniczni i podli w korporacji szerzą złośliwe plotki, że wyjednałam sobie ten przywilej, bowiem zadość ustami uczyniłam wiceprezesowi w „erotycznym kąciku” koło kopiarki.
Nie zniżam się do odpierania tak absurdalnych zarzutów. Czasy, w których sprawiałam mężczyznom oralną przyjemność (a fu!), bezpowrotnie minęły.
A teraz boję się podroży pociągiem i tego, co zastanę na miejscu. Obawiam się, że strach spęta mnie ciężkimi łańcuchami, że przestanę sporządzać spisy.
I jeszcze stosowny utwór:

Strach

Stefan Jurkowski
w mieszkaniu twoim drżą meble dywan jeży sierść
pulsuje światło lampy
drętwieją drzwi
książki szeleszczą kartkami wysypują litery
przeciągły wiatr – jakby ktoś obcy zaraz miał tutaj wejść
noc zjawia się podstępnie i niepostrzeżenie
napina czarny łuk
słowa świszczą jak strzały – ściszany głos
jakbyśmy chcieli ukryć się nawet przed sobą
za ścian paruje wilgoć zła
o szyby tłuką ćmy
na twoim piętrze z hukiem zatrzymuje się winda
sprężony strach rozsadza od środka ściany
chwila zimna jak nóż –
słychać kroki
zaraz czyjeś stukanie przebije drzwi – -

Niebo miesza się z mrokiem

Nauka o jeziorach

Werner Aspenström

Wypłynęli łodzią na jezioro,
a było ono głębokie.
Chciała się upewnić:
Prawda, że jeziora mają dno?
Sprawdź!
Wychylił się,
zobaczył, jak niebo miesza się
z mrokiem.
Odpowiedział szczerze:
Nie mam odwagi sondować
takich otchłani!
Szczerze ją to rozgniewało,
jakie rozczarowanie!
Zawrócili do brzegu,
uwiązali łódź.
Lecz stały ląd
nie był już stały.
Równa równina
zaczęła falować.
I wszystkie jeziora, wszystkie jeziora
były bez dna.
Przełożyła Anna Topczewska

Kostnica czeka na Kornelię


W kostnicy

Craig Raine
Przelewają się jak miękkie sery
na obie strony marmurowych płyt,
bezradnie czekając na umycie.
Kosmyki waty przywierają
do szczypców pielęgniarza,
szeleszczące zadanie mają już za sobą…
On ją nazywa „panią”,
na czole ma koraliki
potu, pomimo zimna.
A ona jest zwykłą kobietą -
dwie ceglaste sutki
jak łątki do klejenia dętek,
zakłopotane kolana, sieć
zmarszczek wokół oczu
i jej żołądek – jak znak wodny
oglądany pod światło.
Znaki szczególne: brak.
Kolor oczu: zamknięte.
Gdzieś, w jakiejś kopercie
w szufladzie, są jej okulary…
gdzie indziej, nie tutaj, ktoś
wie, że ma krzywy przedziałek
i są mu drogie te pajęczyny
w zakamarkach jej ciała
Przełożył Piotr Sommer

Kości zmarłych jak kości żywych

Przejrzeć ziemię na wylot

Tomas Tranströmer

Przejrzeć ziemię na wylot
Białe słońce wycieka w smog.
Światło kapie, zmierza w dół
ku moim najniższym oczom co spoczywają
głęboko pod miastem spoglądając w górę
i widzą miasto od spodu: ulice, fundamenty domów –
podobne do zdjęć lotniczych miasta w czasie wojny
lecz na odwrót – krecia fotografia:
ciche czworokąty w zgaszonych kolorach.
Tam podejmuje się decyzje. Kości zmarłych
nie da się odróżnić od kości żywych.
Słoneczne światło wzbiera, wlewa się strugą
w kabiny pilotów i strąki grochu.
Przełożyła Magdalena Wasilewska-Chmura

Nic w wiatrołomie


Sprawozdanie z lata

Paul Celan

Ten już nienachodzony, ten
obchodzony dywan tymianku.
Pusta linia, ukośnie
przeciągnięta przez wrzośce bagienne.
Nic, niesione do wiatrołomu.
Znów spotkania z
oddzielnymi słowami, jak:
osuwisko, suchotrawy, czas.
Przełożył Ryszard Krynicki

Komentarz Kornelii: Wiersz nie wydaje się posępnie smutny, ale to tylko pozory – z domniemanych uroków lata pozostała pustka, nicość. Wiatrołom to miejsce mroczne, nikt dobrowolnie nie pójdzie do tej części lasu, którą zniszczył wiatr. Osuwisko – kamienie zagrażają wędrowcowi, suchotrawy kaleczą mu stopy – letniego wędrowca i wszystkich innych unicestwi bezlitosny czas.
Tym niemniej załączam oryginał.

Sommerbericht
Der nicht mehr beschrittene, der
umgangene Thymianteppich.
Eine Leerzeile, quer
durch die Glockenheide gelegt.
Nichts in den Windbruch getragen.
Wieder Begegnungen mit
vereinzelten Worten wie:
Steinschlag, Hartgräser, Zeit.

Najbardziej żałosna bezradność


Rozterka

Dora Gabe

Otwarta tarcza zegara
patrzy na mnie dwunastoma
podkrążonymi oczami
jak na winowajczynię.
Czy to ja chciałam,
by świat ten zwariował?
Co mam robić?
Otulić kokonem
i jak jedwabnik
nić miękką i delikatną
snuć by
świat ten poskromić?
Czy też dłoń
w pięść żelazną zacisnąć?
A jeżeli delikatność
na nic się nie zda,
a ręka moja
nie pomocna,
co mam robić?

Obłęd – jedyny przyjaciel Kornelii

Jak to powiedzieć
Samuel Beckett
obłęd –
obłęd żeby –
żeby –
jak to powiedzieć

obłęd żeby to –
z tego –
obłęd z tego –
obłęd z tego co –
zważywszy –
obłęd zważywszy na to –
w obliczu –
obłęd w obliczu tego –
tego –
jak to powiedzieć –
tego tu –
tego co tu –
tego co tu –
wszystkiego tego co tu –
obłęd zważywszy na to –
w obliczu –
obłęd w obliczu wszystkiego tego co tu żeby –
żeby –
jak to powiedzieć –
widzieć –
widzieć niewyraźnie –
wierzyć że widzi się niewyraźnie –
chcieć wierzyć że widzi się niewyraźnie –
obłęd żeby chcieć wierzyć że widzi się niewyraźnie co –
co –
jak to powiedzieć

i gdzie –
obłęd chcieć wierzyć że widzi się niewyraźnie co gdzie –
gdzie –
jak to powiedzieć

tam –
tam dalej –
w dali –
tam dalej w dali –
bardzo słabo –
tam dalej w dali bardzo słabo co –
co –
jak to powiedzieć

w obliczu tego wszystkiego –
wszystkiego tego co tu –
obłęd widzieć co –
widzieć niewyraźnie –
wierzyć że widzi się niewyraźnie –
chcieć wierzyć że widzi się niewyraźnie –
tam dalej w dali bardzo słabo co –
obłęd chcieć wierzyć że widzi się w tym niewyraźnie co –
co –
jak to powiedzieć

jak to powiedzieć

Przełożył Marek Kędzierski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...