Archiwum bloga

piątek, 15 grudnia 2017

Pustkowia wiatrem smagane



Człowiek śniegu
Wallace Stevens
Trzeba mieć umysł zimy
By dostrzegać mróz i gałęzie
Sosen, oskorupiałe śniegiem;
I cierpieć długie chłody
By widzieć zjeżone od lodu jałowce
a w oddali szorstkie świerki w lśnieniu
Styczniowego słońca; i by głos wichru
nie przywodził na myśl niedoli
W szeleście paru liści
Będący głosem tej ziemi
Tym samym wiatrem smaganej
Przez te same pustkowia
Na których stoisz w śniegu, wsłuchany
I sam będąc niczym, to nic spostrzegasz
którego nie ma i to, które jest.
Przełożył Grzegorz Musiał
Komentarz Kornelii: Zadziwiający wiersz wspaniałego poety z Connecticut, niekiedy tłumaczony jako „Bałwan” (The Snow Man). Niektórzy interpretują w ten sposób, że bałwan ogląda zimowy krajobraz swoimi martwymi oczami z węgla.
Dla mnie utwór z pewnością posępny – mróz, śniegowa skorupa to symbole zamarzniętego serca, atrofii uczuć, śmierci, wiecznej zimy. Wicher bólu smaga pustkę panującą w umyśle. Nawet kilka ocalałych liści szeleści, zapowiadając niedolę.
Bohater przypomina mnie, spacerującą po lesie – wczoraj sobie pochodziłam. Na szczęście śniegu teraz prawie nie ma . Śnieg to biel, jasność, blask, zapowiedź oczyszczenia, zbawienia („ponad śnieg bielszym się stanę”)  Śnieg, słońce, przyciągają ludzi. Ale mój styczniowy las jest wilgotny i ciemny. Wędruję, otoczona nicością i sama nią jestem. Coś chodzi po ścieżkach, widzi zarośla, słucha wiatru, spogląda na sosny i świerki. Ale to coś nie ma imienia, to od dawna już nie ja, to tylko obdarzona oczami nicość.

5 MYŚLI NT. „PUSTKOWIA WIATREM SMAGANE

  1. Nie interpretowałabym tego wiersza jako wypowiedzi z punktu widzenia bałwana, to zbyt uproszczone. Umysł zimy – nie zimę wokół siebie, a zimę wewnątrz. Smagana chłodem dusza, mentalne pustkowie.
    Lubię śnieg. Świat wtedy wydaje się spokojny, łagodny. U mnie jeszcze leży, choć topnieje. Spaceruję wieczorami po osiedlu, wśród bloków i po starym cmentarzu. Uspokaja mnie to miejsce, gdy zapada zmrok jest pięknie, może bliżej mi do umarłych aniżeli żywych.
  2. To dobrze, że spacerujesz – wieczorem jest romantycznie, ale może w dzień będzie bardziej bezpiecznie? Uważaj, żeby Ci się nic nie stało. Może znajdź sobie kogoś do spacerów. Cały czas mam nadzieję, że będziesz zdrowa, z upływem czasu się wzmocnisz się i zrozumiesz, że życie może być piękne (wiem, że takie słowa ode mnie brzmią obłudnie, ale przecież tak może się stać, jesteś młoda i zdolna do miłości).
    Ja też odrzucam tę interpretację z węglowymi oczami bałwana, ale niektórzy amerykańscy znawcy twórczości Stevensa ją przyjmują. Niektórzy nawet piszą o nosie z marchewki. Jak to się mówiło w szkole, nigdy nie wiadomo „co poeta chciał nam powiedzieć”. Podoba mi się chodząca po lesie nicość i te zjeżone od lodu jałowce. .
    Jak dla mnie śnieg jest zbyt radosny, ponadto szybko się brudzi. Taka zima, jak obecnie, szara i wilgotna, pochmurna, smętna, bardzo mi odpowiada. Jak pomyślę o zbliżającym się powoli ale nieustannie maju, od razu tracę apetyt (sposób na odchudzanie).
    Długo nie wytrwałam bez wierszy Jeszcze trochę mam, ponadto może jakieś przetłumaczę..
    Jednoznacznie, szczerze i bez pozy nie jestem zadowolona, że w Twoim stanie tu zaglądasz, ale wszystko jest przecież w moich rękach.
    Jak zobaczysz na cmentarzu jakiś ciekawy wiersz nagrobny, to możesz się podzielić :) Ale przecież nie odczytasz, jak jest ciemno…
    Napominałaś mnie, że żywi powinni się przyjaźnić z żywymi, a sama to się wśród nagrobków snujesz…
  3. Snuję się wieczorami, kiedy moja relacja ma zajęty czas, dlatego nie boję się przerwania kontaktu. Wydaje mi się, że tutaj jest bezpiecznie, zresztą nigdy nie widziałam w ludziach zagrożenia, nigdy nie bałam się spacerować po zmroku.
    Podobno Szymborska, dla eksperymentu, napisała kiedyś maturę z interpretacji własnych wierszy. Nie pamiętam dokładnie, ale albo zdała bardzo słabo, albo wcale. Tak więc interpretacje bywają zwodnicze.
    Brudny śnieg też nie jest brzydki. Roztapiający się, odsłaniający połacie poszarzałej trawy – też może zachwycać.
    Cieszę się, że wróciłaś tutaj razem z wierszami. I zupełnie nie rozumiem, gdzie Ty widzisz tutaj destrukcyjny na mnie wpływ.
    To bardzo malutki cmentarz – można go obejść naokoło w pięć minut, a wchodząc widzi się jego kraniec. Mój wioskowy nawet jest większy. Wprawdzie nie widziałam ciekawych epitafiów, ale kiedyś moją uwagę przykuły daty – małżeństwo pochowane razem, on umarł dzień po niej. Starsi ludzie. Potęga miłości – tak bardzo się kochali, że nie mogli żyć osobno. O okolicznościach śmierci drugiego nic mi nie wiadomo, ale ani przez chwilę nie podejrzewałam samobójstwa. Raczej odpowiedź na wezwanie, serce staje, bo nie ma już dla kogo bić.
    Paradoksalnie, w półmroku widzę lepiej, niż w jasnym świetle dnia. To dodatkowo skłania ku wieczorom :)
  4. Czesc dziewczyny, jak zycie? U mnie nie tylko polskich znakow brakuje . Ale nie ma co narzekac, wydaje sie, ze brak jest w jakis sposob spokrewniony z pustka, a pusta to w koncu stan dostonaly, przynajmniej ja tak to widze:
    Istnienie? Nie, dziekuje :)
  5. do errorous: Aj, jesteś…. Jak się rozejrzysz, to zobaczysz, że niewiele się tu zmieniło. Moje postanowienia noworoczne powędrowały rączo do lasu. Z Twojej wiadomości wnioskuję, że popadłeś w tarapaty. Ale nie rozważasz ostatecznego wyjścia? Wychodziłam z założenia, że skoro medytujesz, to jesteś w miarę stabilny. Pożądamy pustki, nie wiemy jednak, jak ją osiągnąć. Wcześniej sugerowałeś, że samobójstwo nie rozwiązuje sytuacji…. Ogólnie egzystencjalna nędza…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...