Archiwum bloga

środa, 13 grudnia 2017

W fatalnym kręgu


W fatalnym kręgu


Złowrogi wieczorny chłód

Aleksander Błok
Złowrogi jest wieczorny chłód,
Ten wiatr, wyjący jakby w trwodze,
I tajemniczy słychać chód,
Jak trwożny tupot nóg na drodze.
Dogasający zorzy pas
Jak przypomnienie bólów życia,
Widomy znak, że zamknął nas
Fatalny krąg, nie do rozbicia.

Przełożył Jan Lechoń

Komentarz Kornelii. Uwielbiam wieczory, powolne lecz nieustanne znikanie światła, niepowstrzymany pochód mroku, noc zapadającą nad miastem. Ten znakomity wiersz traktuję jako alegorię upływającego, pełnego lęku życia i związanych z nim cierpień, tak torturujących i licznych, że nie ma już żadnej nadziej – tym bardziej, że koniec jest bliski.
Niestety, chmury rozpłynęły się, przeminęły z wichurą. Sobotę przespałam, potem snułam się w piżamie i się nie umyłam. Dziś rano przeżyłam w półśnie tak rwący i mocny strumień myśli, majaków i fantazmatów, bolesnych obrazów z przeszłości i twarzy zmarłych, iż wydawało mi się, że umieram. Doświadczałam wcześniej takich strumieni, ale o mniejszej intensywności. Ogarnęła mnie trwoga. Może nawet zaczęłam się modlić lecz zaraz przerwałam te niedorzeczności. W końcu mary odleciały, otrząsnęłam się z koszmarów. Żywię gorącą nadzieję, iż nie powrócą.  
Wbrew słonecznej majowej niedzieli też się nie umyłam. A jutro niewolnica korporacji powinna być sprawna, uczesana, umakijażowana i czysta…
„Dni nędzne, bliźniaczo podobne”
Brrrrr….. 


Jedna myśl nt. „W fatalnym kręgu”



Wieczory mają w sobie coś magicznego. Szara godzina, stan pomiędzy dniem a zmierzchem. Drgające cienie rozmywają kontury rzeczywistości, świat traci ostrość, ciemność wygładza krawędzie. Wtedy jakby mniej boli mijający dzień. A smutek otula jak koc.
Dlaczego uważasz, że koniec życia jest bliski?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...