Archiwum bloga

wtorek, 12 grudnia 2017

Zmora w lustrze




Twarz
Marianne Moore

„Nie jestem zdradliwa, nieczuła, zazdrosna, zabobonna,
wyniosła, jadowita, albo też całkiem ohydna”.
Studiując jej wyraz każdego dnia,
w desperackim porywie
i nie powodowana żadną ostatecznością,
najchętniej rozbiłabym lustro.
Przełożyła Julia Hartwig

Komentarz Kornelii: To tylko pierwsza część wiersza. Druga jest zbyt słoneczna i można w niej dostrzec iskrę nadziei, światełko uczucia. Wszelako ja niczego nie czuję, nie mam nadziei, podobnie jak brak mi miłości i wiary. Z tej przyczyny publikuję tylko pierwszą część utworu. Wcześniej obsypywałam pocałunkami swoje odbicie w zwierciadle, jako twarz jedynej osoby na świecie, do której być może niekiedy coś czuję. Już tak nie czynię – lecz w tej sytuacji ogarnia mnie potężne pragnienie rozbicia lustra. Albo też – będę

Jedna myśl nt. „Zmora w lustrze”



Skąd w Tobie ta pogarda względem samej siebie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...