Żniwo bólu, skrzydła bólu
Widok perspektywiczny
Jacob Max
Widok na wzgórzu białego domu z wieżyczkami.
To noc! Jest oświetlone okno,
Są dwie wieżyczki, dwie turkaweczki są wieżyczkami.
Za oknem i w domu
Jest miłość, miłość ze swoim płomiennym światłem!
Jest miłość obfita, skrzydlata, wymowna,
Na trzecim piętrze domu,
Na trzecim piętrze domu w innym pokoju,
W pokoju bez światła jest umarły,
I cały ból śmierci,
Żniwo bólu,
Skrzydła bólu,
Wymowa bólu,
Widok perspektywiczny białego domu z wieżyczkami.
Przełożył Adam Ważyk
Jacob Max
Widok na wzgórzu białego domu z wieżyczkami.
To noc! Jest oświetlone okno,
Są dwie wieżyczki, dwie turkaweczki są wieżyczkami.
Za oknem i w domu
Jest miłość, miłość ze swoim płomiennym światłem!
Jest miłość obfita, skrzydlata, wymowna,
Na trzecim piętrze domu,
Na trzecim piętrze domu w innym pokoju,
W pokoju bez światła jest umarły,
I cały ból śmierci,
Żniwo bólu,
Skrzydła bólu,
Wymowa bólu,
Widok perspektywiczny białego domu z wieżyczkami.
Przełożył Adam Ważyk
Słońce bezlitośnie wysoko
Niestety, chmury okazały się
efemeryczne. Tyle tylko, że zdążyłam dostać się do pracy pod kojąco
ciemnym niebem. Szeroko reklamowany front przejdzie zapewne w nocy.
Wydaje mi się, że mieszkam na spieczonym stepie. Majowe słońce unosi się
bezlitośnie wysoko, a jeszcze ponad miesiąc do przesilenia… Jak
przetrwać?
Wiersz, który napisała Eva Košinská, o chęci do wymiotowania w świetle znakomity, jeden z najwspanialszych w kolekcji. Miałam swoje wpisy na ten temat, zastanawiałam się, czy nie stworzyć nowych, ale niech poezja przemówi
Nie każdy wita nowy dzień radosnym: Chwała Panu!
Raczej – mdłości na samą myśl o istnieniu i o tym, jak daleko do nocy i refugium w objęciach snu.
„Na pogrzebie ciotki Marii” to także utwór o pustych rytuałach, w które nikt nie wierzy, a jednak są odprawiane. Jak tu bowiem pogrzebać człowieka bez ceremonii?
A mnie niech służby komunalne skremują w milczeniu i na koszt miasta.
Wiersz, który napisała Eva Košinská, o chęci do wymiotowania w świetle znakomity, jeden z najwspanialszych w kolekcji. Miałam swoje wpisy na ten temat, zastanawiałam się, czy nie stworzyć nowych, ale niech poezja przemówi
Nie każdy wita nowy dzień radosnym: Chwała Panu!
Raczej – mdłości na samą myśl o istnieniu i o tym, jak daleko do nocy i refugium w objęciach snu.
„Na pogrzebie ciotki Marii” to także utwór o pustych rytuałach, w które nikt nie wierzy, a jednak są odprawiane. Jak tu bowiem pogrzebać człowieka bez ceremonii?
A mnie niech służby komunalne skremują w milczeniu i na koszt miasta.
Żądna poklasku dziwka
Śmierć i spółka
Sylvia Plath
Dwie. Oczywiście, że są dwie.
To zdaje się całkiem jasne –
Jedna nie podnosi oczu, o powiekach spuszczonych
I gałkach ocznych Blake’a,
Wystawia na pokaz
Znamiona jako swój znak ochronny –
Bliznę po oparzeniu,
Nagi
Grynszpan kondora.
Jestem ciemnym mięsem. Sępi dziób
Zamyka się: nie schwytał mnie.
Ona mi mówi, że źle wychodzę na zdjęciu.
Mówi, jak rozkosznie
Wyglądają dzieci w szpitalnej kostnicy: z prostą
Krezą przy szyi,
W draperiach swych jońskich
Szat śmiertelnych
I z małymi nóżkami.
Ona nie śmieje się ani nie pali papierosów.
Ta druga to czyni,
Długowłosa, żądna poklasku.
Dziwka
Masturbująca blask,
By wzbudzić miłość.
Nawet nie drgnę.
Mróz tworzy kwiat,
Rosa tworzy gwiazdę.
Dzwon śmierci,
Dzwon śmierci.
Ktoś skonał.
Przełożyła Teresa Truszkowska
Komentarz Kornelii: Jeden z najpiękniejszych wierszy Poetki Szaleństwa. Sylvia genialnie doszła do wniosku, że istnieją dwie Śmierci. Jedna zabija ludzi, zachęca bohaterkę do samobójstwa, tym razem jeszcze daremnie. Ale, żeby nieustannie mogła zabijać, muszą rodzić się wciąż nowe dzieci. Dlatego druga Śmierć z fałszem w głosie lubieżnie kusi do miłości, do kreowania nowych niewolników materii. Sylvia jeszcze opiera się tym wezwaniom, ale obok niej ktoś umiera.
Nadciągnęły chmury, wyjrzałam spod kołdry. Jestem niemal spokojna.